A po co ja piszę?
A po co się oddycha?
To i to robię, ażeby żyć.

Marek Słyk był pisarzem, poetą, autorem piosenek. Twórcą obdarzonym fantastyczną wyobraźnią i nieposkromioną kreatywnością językową. W świecie literackim zaistniał w latach 80-tych, po wydaniu czterech powieści, z których trzy: „W barszczu przygód”, „W rosole powikłań i „W krupniku rozstrzygnięć” były tak nowatorskie, iż wywołały prawdziwą burzę wśród krytyki literackiej (więcej w mini eseju Marii Jentys-Borelowskiej).

Urodził się 14 XI 1953 r. w Warszawie, gdzie mieszkał do końca życia. Mama była polonistką, po niej odziedziczył wrażliwość językową, zamiłowanie do literatury, umiejętność płynnego, swobodnego i obrazowego wypowiadania się. Ojciec – inżynier był człowiekiem konkretnym, ambitnym, pracowitym, potrafił zatroszczyć się o byt rodziny.

Pisarz już od dzieciństwa był uzdolniony artystycznie, twórczy. Będąc w przedszkolu opowiadał dzieciom bajki, układał krótkie wierszyki. W szkole podstawowej rysował komiksy z ciekawymi tekstami, które co tydzień wywieszane były w gazetce szkolnej i z zainteresowaniem czytane przez uczniów. Pod koniec podstawówki założył z kolegami zespół Jaguary, w którym grał na gitarze i śpiewał. Już wtedy układał piosenki. W swoim dorosłym życiu ułożył wiele piosenek, do końca wierzył, że jakiś profesjonalista je wykona. (AUTOR PIOSENEK)

Ale najważniejsze było dla Marka zawsze pisanie. Pisał od 15-go roku życia niemal codziennie, nawet w bardzo trudnych okresach swojego życia. Wiersze, opowiadania, powieści, zapiski z dnia, dramaty, poematy. Jak silna była w nim potrzeba pisania świadczy wiersz, który zaczyna się tak:

Bieleje biel arkusza.

Jest biała, bielsza, najbielsza.

To wzrusza nas i porusza:

papier domaga się wiersza.”

Autor pisał odręcznie w zeszytach, zwłaszcza wiersze i poematy, jednak najczęściej od razu na maszynie do pisania, którą nazywał „maszdopą” (zużytych kilka maszyn), a w ostatnich latach na laptopie. Pierwszą swoją powieść napisał w szkole średniej mając 17 lat.

Nie chcę być poprawnie piszącym rzemieślnikiem, dłubiącym wiele i długo nad każdym drobnym elementem dzieła! Moją siłą bowiem jest metoda pozwalająca bazować na natchnieniu! Napisałem już parę długich powieści. Tylko takie, czyli długie teksty chcę i będę – jak wierzę dziś – pisywać. Pisać stale: codziennie po kilka godzin, nawet 6 godzin dziennie, w których napiszę 30 stron, a nie mniej! Albowiem nie chcę, aby mi myśl umierała pod piórem, ażeby pozorować swobodę myślenia i nie muszę naginać się do mody panującej, ponieważ własną modę mogę lansować! Nie muszę naginać się do rzekomych potrzeb społecznych, oczekiwań krytyków, czy jakiegoś nigdy dość wyraziście wyobrażanego „przeciętnego” czytelnika”. ( z prozy „Twoje minimum” ok. 1987 r.)

Marek Słyk zadebiutował w „Poezji” w 1971 roku.

W latach 80-tych pisarz wydał 4 powieści, które zaklasyfikowano później do literatury postmodernistycznej:

„W barszczu przygód” 1980 r.

„W rosole powikłań” 1982 r.

„W krupniku rozstrzygnięć” 1986 r.

i powieść dla młodzieży „Gra o Super-Mózg” 1982 r.

Powieść „Pra-weda” napisana w 2010 r. była publikowana w odcinkach na nieistniejącej już stronie internetowej http://www.marekslyk.pl. Chcemy ponownie udostępnić tę powieść na niniejszej stronie. Tymczasem można przeczytać pierwszy fragment. (POWIEŚCI NIEOPUBLIKOWANE)

Powstały także dwa tomiki wierszy: „Ilustrowany podręcznik młodego samobójcy„, „Dalsze dzieje bogów greckich” – wydany tak zwaną metodą domową w 1996 r. i kilka innych przygotowanych do druku: „Wiersze miłosne i nienawistne”, „Małe piwo” i „Czarne księgi białych wierszy„.

Autor wydrukował także niektóre wiersze i opowiadania w czasopismach m.in. w „Tygodniku kulturalnym”, „Fantastyce”, „Szpilkach”, w „Życiu literackim”, „Młodym techniku”. Pomysłowość autora i szalona wyobraźnia widoczna na kartach opowiadań i powieści, objawiła się także pomysłami racjonalizatorskimi (np. projekt udoskonalonej rakiety do tenisa, nowa forma samochodu, orograf).

Jednak większość jego twórczości spoczywa w przysłowiowej szufladzie – jeden z utworów brzmi „Remanent pięciu szuflad”, więc rodzina postanowiła zrobić taki remanent i cyklicznie drukować niedostępne dziś i nieznane utwory Marka (lub ich fragmenty) na niniejszej stronie internetowej. (REMANENT 5 SZUFLAD)

W maszynopisach zostawił bardzo dużo wierszy, poematów, 20 dramatów (część – filozoficznych) , kilka przygotowywanych do druku powieści wczesnych, ale też stosunkowo nowych („Żurek po Pluxowemu” – 2012 i „Chłodnik na gorąco” – 2018).

Był człowiekiem wrażliwym, niezależnym w myśleniu, poszukującym sensu istnienia, bytu człowieka we wszechświecie, lubił rozmawiać z przyjaciółmi na tematy filozoficzne. Jego ulubioną lekturą pozostawała do końca „Historia filozofii” Władysława Tatarkiewicza.

Markowi przed laty, gdy zanosił (lub wysyłał) swoje teksty do różnych redakcji, często odpowiadano : „Na druk jeszcze za wcześnie”. Napisał potem krótki wiersz :

NA DRUK JESZCZE ZA WCZEŚNIE

tych słów chciałbym tylko dla

swego nekrologu

Marek Słyk zmarł 3 IV 2019 r. na raka płuc, palił zbyt dużo papierosów w swoim życiu.